Nie z natury obce. Nutrie i ich droga do Polski

Nie z natury obce. Nutrie i ich droga do Polski

Nutria (Myocastor coypus), a właściwie nutria amerykańska, to dość duży, półwodny gryzoń pochodzący z Ameryki Południowej. W naturalnym środowisku zamieszkuje brzegi rzek, jezior oraz bagien Argentyny, Chile, Urugwaju, Paragwaju czy południowej Brazylii. Doskonale czuje się w wodzie, jednak na lądzie również porusza się sprawnie.

W naszym kraju nutria często bywa mylona z bobrem lub piżmakiem, jednak warto zwrócić uwagę na kilka bardzo charakterystycznych cech: długi, cylindryczny, niemal nagi ogon, krępą sylwetkę, stożkowata głowa i… intensywnie pomarańczowe siekacze, które są jej znakiem rozpoznawczym.

Dorosła nutria waży zwykle od 5 do 9 kg, choć zdarzają się osobniki znacznie większe. Długość ciała (bez ogona) wynosi około 40–60 cm, a sam ogon dodaje nutrii kolejne 30–45 cm.

Zęby, które nigdy nie przestają rosnąć

Jedną z największych ciekawostek dotyczących nutrii są jej zęby. Jak u wszystkich gryzoni, siekacze nutrii rosną przez całe życie. Intensywnie pomarańczowy kolor zawdzięczają wysokiej zawartości żelaza w szkliwie, co sprawia, że są wyjątkowo twarde i odporne na ścieranie.

Brak odpowiednich materiałów do gryzienia (gałęzi, kory, twardych roślin) może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych: przerostu zębów, deformacji szczęki, trudności w pobieraniu pokarmu, a w konsekwencji – nawet do śmierci głodowej. To jeden z powodów, dla których w warunkach azylowych tak ogromną rolę odgrywają gałęzie, konary i naturalne elementy środowiska.

Styl życia i charakter

Nutrie są zwierzętami stadnymi. W naturze żyją w grupach rodzinnych, często liczących od kilku do kilkunastu osobników. Są aktywne głównie o zmierzchu i nocą, choć w bezpiecznych warunkach (także w azylach) chętnie funkcjonują również w ciągu dnia.

To zwierzęta niezwykle inteligentne, ciekawskie i towarzyskie. Szybko uczą się schematów, rozpoznają opiekunów, potrafią zapamiętywać pory karmienia i reagować na głos. Wbrew obiegowym opiniom nie są agresywne – konflikty wewnątrz stąd zdarzają się rzadko i zwykle mają charakter rytualny. W stosunku do ludzi nutrie wolą uciec niż atakować. Swoich zębów używają do walki w ostateczności, w poczuciu skrajnego zagrożenia.

W sprzyjających warunkach nutrie mogą dożywać 8–10 lat, a w azylach nawet dłużej, jeśli zapewni się im odpowiednią opiekę weterynaryjną, dietę i przestrzeń.

Jak nutria trafiła do Polski?

Nutria nie jest gatunkiem rodzimym dla Europy. Do Polski trafiła w pierwszej połowie XX wieku, głównie za sprawą przemysłu futrzarskiego. Jej gęste, wodoodporne futro było uznawane za wartościowy surowiec, a sama nutria – za zwierzę stosunkowo łatwe w hodowli.

Pierwsze fermy nutrii zaczęły powstawać jeszcze przed II wojną światową, jednak prawdziwy rozkwit hodowli nastąpił po wojnie, szczególnie w latach 50., 60. i 70. XX wieku. W szczytowym okresie w Polsce funkcjonowały setki, a według niektórych źródeł nawet tysiące hodowli, zarówno państwowych, jak i prywatnych.

Nutrie hodowano:

  • na futra,

  • na mięso (uznawane za chude i wartościowe białkowo),

  • jako zwierzęta „użytkowe” w gospodarstwach rolnych.

Ucieczki i porzucenia

Wraz z transformacją ustrojową i spadkiem opłacalności hodowli futrzarskich wiele ferm zaczęto likwidować. Część zwierząt została sprzedana, część porzucona, a część… uciekła lub została wypuszczona do środowiska.

Nutrie, jako zwierzęta niezwykle plastyczne ekologicznie, szybko zaczęły przystosowywać się do nowych warunków. Szczególnie dobrze odnalazły się w dolinach rzek, kanałach, zbiornikach retencyjnych i miejskich ciekach wodnych.

Przez wiele lat ich obecność była traktowana z pobłażaniem, a nawet sympatią. W wielu miastach stały się lokalnymi „maskotkami”, były dokarmiane, fotografowane i obserwowane przez mieszkańców.

Od „maskotki” do wroga systemowego

Sytuacja zmieniła się diametralnie wraz z wprowadzeniem przepisów dotyczących inwazyjnych gatunków obcych (IGO). Nutria została uznana za gatunek potencjalnie zagrażający rodzimym ekosystemom – głównie ze względu na niszczenie roślinności, podkopywanie wałów przeciwpowodziowych i konkurencję z rodzimymi gatunkami.

W praktyce oznaczało to:

  • zakaz wypuszczania nutrii do środowiska,

  • obowiązek eliminacji populacji żyjących na wolności,

  • brak możliwości legalnego posiadania zwierząt bez odpowiednich zezwoleń.

I tu pojawił się dramatyczny paradoks: zwierzęta sprowadzone i hodowane przez człowieka, a następnie porzucone przez system, zostały uznane za problem, który należy rozwiązać poprzez eliminację.

Nutria dziś – pomiędzy prawem a etyką

Współczesna dyskusja o nutrii toczy się na styku:

  • ochrony przyrody,

  • odpowiedzialności człowieka,

  • etyki postępowania ze zwierzętami,

  • realnych kosztów i konsekwencji historycznych decyzji.

Azyle, takie jak Nutriowisko, powstały właśnie jako odpowiedź na tę lukę systemową – jako miejsca w których zwierzęta nie są ani wypuszczane do środowiska, ani zabijane, lecz mogą dożyć swoich dni w bezpiecznych warunkach.

Rozbudowa tego miejsca w ramach trójstronnego porozumienia Fundacji Łapa i Las (opiekuna Nutriowiska), Fundacji Mushika (grantodawcy) oraz Miasta Rybnik ma na celu stworzenie warunków do zaopiekowania się w etyczny sposób przedstawicielami tego wykluczonego gatunku. Jednocześnie pozwala na możliwość obserwacji i lepszego poznania nutrii, a także prowadzenia wspólnych inicjatyw w zakresie szeroko pojętej edukacji przyrodniczej, również w obszarach związanych z inwazyjnymi gatunkami obcymi.  

Od narzędzia do niewidzialności

Historia nutrii w Polsce to opowieść o ludzkich decyzjach, zmieniających się interesach i konsekwencjach, które ponoszą zwierzęta. To także historia o tym, jak gatunek, który przez dekady był wykorzystywany, a później porzucony, znalazł się w prawnej i etycznej próżni.

Dziś nutria nie jest ani dzikim przybyszem z własnej woli, ani „błędem natury”. Jest żywą istotą, która – tak jak wiele innych gatunków wykluczonych – potrzebuje mądrych, odpowiedzialnych rozwiązań.



Previous
Previous

Jak reagować, gdy zwierzę potrzebuje pomocy - i co dzieje się dalej

Next
Next

Pułapki lepowe: okrutna metoda zabijania zwierząt. Czy są zgodne z prawem?